Po nieudanej probie zrobienia pracy magisterskiej
z metod matematycznych fizyki, postanowilam podjac prace
w Liceum im. J. Lelewela na Zoliborzu, gdzie przepracowalam
dwa lata. Jednoczesnie robilam prace magisterska
z czastek u Darii Zieminskiej. W tymze czasie, 1974 i
1975, urodzily sie moje dwie corki, Iwona i Daria (oczywiscie!).
W 1975 roku wrocilam na Hoza, gdzie pracowalam w grupie
prof. Zakrzewskiego nad eksperymentem z komora
streamerowa w Dubnej. W 1980 roku dostalam roczny kontrakt
w Cernie w grupie prof. Charpaka, gdzie w sumie
przepracowalam ponad dwa lata. W
1982 roku zrobilam doktorat na Uniwersytecie Genewskim.
Pozniej, nie majac za bardzo ochoty wracac do Polski
(rozwiodlam sie w miedzyczasie), pracowalam kolejno
w Instytucie Maxa Plancka w Monachium, w Cernie, w Uniwersytecie
Padewskim i od 1993 roku, juz na stale, w Cernie.
Caly czas zajmowalam sie detektorami polozenia dla czastek
wysokich energii: komorami proporcjonalnymi i dryfowymi,
Time Projection Chambers i, od 1986, detektorami krzemowymi.
Obecnie pracuje nad budowa eksperymentu Compact Muon
Solenoid, ktory bedzie w 2005 roku ustawiony w akceleratorze
protonow, tzw. Large Hadron Collider. Tutaj rowniez zajmuje
sie detektorami krzemowymi, ktore beda mierzyly polozenie
i jednoczesnie energie czastek oddzialywujach elektromagnetycznie.
W 1986 roku wyszlam powtornie za maz za bardzo
milego i ciekawego Amerykanina z Nowego Jorku,
Clark Elliotta. Clark jest architektem i specjalizuje
sie w tzw. space planning dla duzych,
miedzynarodowych firm. Mamy osmioletniego syna, Beniamina,
ktory jest w trzeciej klasie szkoly szwajcarskiej.
Mowi trzema jezykami, bo oboje z Clarkiem mowimy
do niego wylacznie w naszych jezykach ojczystych.
Biedne dziecko bylo tak zagubione, ze zaczelo mowic dopiero
w wieku trzech lat, ale od razu dwoma jezykami.
Francuski przyszedl pozniej, w przedszkolu.
Iwona i Daria w miedzyczasie dotarly do studiow. Obie
sa na Uniwersytecie Genewskim. Iwona pisze prace magisterska z francuskiej
literatury sredniowiecznej, a Daria jest na czwartym roku historii
sztuki. Czy Wam
sie tez to przytrafilo, miec dzieci humanistow? A w dodatku
ich ojciec jest inzynierem.
.
.
Po skonczeniu studiow, w 1973, bylem przez trzy lata doktorantem prof.
Jerzego Mycielskiego w IFT UW. Zajmowalem sie teoria ciala stalego.
Pozniej, za posrednictwem Wlodka Guryna, trafilem do Centrum Badan
Kosmicznych, ktore sie wowczas tworzylo (1976). Przez pare lat
pracowalem rownolegle nad doktoratem z polprzewodnikow (skonczony w
1982) i opracowywaniem danych z eksperymentow kosmicznych. Nauczylem
sie
sprawnie poslugiwac komputerem (informatyka, metody numeryczne, systemy,
etc.) i zaczalem to wykorzystywac w badaniach kosmicznych:
modelowaniu jader komet, dynamiki pylu miedzyplanetarnego i
wokolsatelitarnego,
wiatru slonecznego, plazmy magnetosferycznej i jonosferycznej, lokalnego
osrodka miedzygwiazdowego. Od kilku lat zajmuje sie takze eksperymentami
kosmicznymi;
jestem co-Investigatorem w misjach Cassini/Huygens (misja do Tytana),
ULYSSES (badanie przestrzeni miedzyplanetarnej i osrodka
miedzygwiazdowego), Rosetta (misja do komety Wirtanena), Lunarsat
(badania powierzchni i egzosfery Ksiezyca) i kilku innych w
przygotowaniu. Duzo podrozuje, co wynika ze specyfiki badan kosmicznych:
wszystkie eksperymenty sa przygotowywane przez zespoly miedzynarodowe.
Jestem Prezesem Polskiego Towarzystwa Astronautycznego. Zonaty, dwoch
synow w wieku 22 i 20 lat.
Moj adres:
Marek Banaszkiewicz
Centrum Badan Kosmicznych PAN
Bartycka 18a
00-716 Warszawa
tel: +48 22 403766 ext 229 (od grudnia: +48 22 8403766 ext 229)
fax: +48 22 403131 (od grudnia: +48 22 8403131)
e-mail: marekb@cbk.waw.pl
Serdecznie pozdrawiam wszystkie kolezanki i kolegow z naszego roku.
Zaluje, ze nie moglem byc na spotkani i ciesze sie, ze sie udalo.
Marek Banaszkiewicz.
.
.
.
.
Kilka zdan o sobie:
Dyplom mgr fizyki (optyka - spektroskopia molekularna) w IF PAN - 1973
r.;
dyplom doktora nauk fizycznych (j.w.; promotor Prof. Jerzy Prochorow)
-
1980 r.;
w IF PAN - do konca 1981 r.
Od 15-tu lat pracuje w Centralnym Instytucie Ochrony Pracy (Warszawa,
ul. Czerniakowska 16) - Zaklad Zagrozen Chemicznych i Pylowych (tel.
sluzbowy: 623-46-98). Zajmuje sie (glswnie) opracowywaniem metod
niezbednych do przeprowadzania oceny narazenia zwiazanego z obecnoscia
roznego rodzaju czynnikow chemicznych na stanowiskach pracy. Do tej
oceny wykorzystywane sa metody fizyczne jak: spektrofotometria
absorpcyjna w UV, VIS i IR, absorpcyjna spektrometria atomowa
oraz
chromatografia (gazowa i cieczowa) i spektrometria masowa, mozna wiec
powiedziec, ze (przynajmniej w pewnym stopniu) nadal pracuje w fizyce.
Prywatnie:
Maz Jerzy (od poczatku ten sam) - po MEiL PW i syn Grzegorz (lat 18
- w
klasie maturalnej Lic. im. Stefana Batorego - to zreszta i moja
i
mojego meza szkola), a ponadto piecioletnia jamniczka (wyjatkowej
urody).
Syn (chociaz bardzo zdolny) twierdzi, ze nienawidzi fizyki, wiec z
pewnoscia nie bedzie kontynuowal tradycji rodzinnych, nie jest rowniez
w
najmniejszym nawet stopniu "techniczny" i w nie za duzym
"humanistyczny", pozostaja mu wiec (szeroko pojete) nauki "ekonomiczne".
Zdjecia niestety nie mam mozliwosci zeskanowac.
Sobotnie spotkanie to byl swietny pomysl !!!
Serdeczne pozdrowienia
Ewa Gaweda (z d. Bernard)
ewgaw@ciop.waw.pl
.
.
Witam Wszystkich Kolegow,
Nazywam sie Piotr ( zreszta F. ) Bialokoziewicz. Ciekawe jak ja zostalem
przez
Was zapamietany z okresu studiow, bowiem nalezalem do grupy najmlodszych
na
roku i nie moglem jakos znalezc sobie miejsca. Po studiach, no coz,
trzeba bylo
znalezc sobie jakas prace. Stwierdzilem, ze bardzo interesuja mnie
komputery i
temu postanowilem sie poswiecic. Niestety utknalem w Akademii Medycznej
na
dlugie lata, w placowce, ktora, co prawda, miala informatyke w nazwie
ale
niewiele tam sie dzialo. Dopiero po dluzszym czasie udalo mi sie stamtad
odejsc
i znalezc sobie miejsce w Instytucie Fizyki PAN. Obecnie zajmuje sie
siecia
Instytutu. Jezeli ktos mial z tego rodzaju dzialalnoscia do czynienia
to wie ze
potrafi byc ona bardzo interesujaca, ale ma jedna wade, jest bardzo
nieprzewidy-
walna. Utrudnia to prowadzenie metodycznej pracy nad ulepszaniem sieci
i zain-
stalowanego oprogramowania, bo czesto nie sposob przewidziec, co wydarzy
, sie
jutro. Do tego dochodza inne mankamenty, zwiazane juz bardziej z naszym
tu i
teraz a mianowicie nienawyzsze ( hm, hm ) place i ogromne trudnosci
z litera-
tura.
Ale moze dosc tych zalow. Poza tym niezbyt wiele sie u mnie wydarzylo.
Mieszkam
w tym samym, choc mocno wyludnionym mieszkaniu na Hozej, ( tak tuz
obok
Wydzialu ), przytylem troche i mocno wylysialem. Jezeli mysle o studiach
to
wynioslem z nich, jak sadze zamilowanie z jednej a dobra metodyke z
drugiej
strony do rozwiazywania problemow. I wysoko to sobie cenie. Ciesze
sie ze to
nasze spotkanie doszlo do skutku. Po studiach rozlecielismy sie we
wszystkie
strony i bylo to nieuniknione. Mam nadzieje ze choc troche zintegruje
nas ono
ponownie.
Piotr F. Bialokoziewicz
.
.
Moim nastepnym duzym osiagnieciem z tego wczesnego okresu byly badania
nad
glosnikiem radiowym. Tym razem sukces eksperymentu polegal glownie
na
wykazaniu niskiej jakosci materialow dotychczas stosowanych do budowy
radia.
Czesci skladowe glosnika nie byly dostatecznie trwale. Nie pozwalalo
to na
ich szersze zastosowanie, nie byl takze mozliwy powtorny montaz glosnika.
Wyniki badan pozwolily na znaczny postep w domowej elektronice. Jednakze,
z
przyczyn ode mnie niezaleznych, powazny wydatek poniesiony na nowe
radio nie
mogl byc spozytkowany w dalszych badaniach.
Kolejnym wazkim wynikiem w dziedzinie fizyki zakonczyly sie badania
teoretyczne nad wzglednoscia ruchu. Do badan sluzyla mala pilka gumowa,
nad
ktora w pociagu do Zyrardowa (czesto tam jezdzilem z rodzina) wykonywalem
eksperymenty myslowe. Glownym przedmiotem zainteresowania byl problem
dlaczego pilka rzucona w pociagu do gory nie podlega przesunieciu w
kierunku
tylnej sciany kabiny mimo iz wszystko za oknem przesuwalo sie do tylu.
Zlozonosc problematyki wzglednosci ruchu jednak nie na zbyt absorbowala
moje
owczesne otoczenie. Problem wydawal sie byc trudnym. Zarzutowalo to
na
przedwczesnym przeksztalceniu sie eksperymentu myslowego w eksperyment
w
czasie rzeczywistym. Wystapil tzw efekt rozlanego wrzatku z termosu
co
przypisuje zle wyznaczonej trajektorii pilki. Ze wzgledu na wielkosc
sil,
ktore wyzwolone zostaly po efekcie wrzatkowym prawidlowy przebieg
eksperymentu nalezy w zasadzie opisac w ramach teorii katastrof. Do
dzis
pozostaje mi przeswiadczenie, ze polaczenie ekperymentu z teoria jest
trudne.
No a potem...
Potem zaczela sie szkola. Najpierw podstawowa. Ze wspanialym nauczycielem
matematyki i fizyki - profesorem Kajetanem Sadowskim. Potrafil on z
matematyki zrobic fantastyczna zabawe i permanentny konkurs. Jedna
trzecia z
ponad 30 osobowej klasy wciagnal w wir konkurencji. Te 10-12 osob otrzymalo
od niego cos co procentuje (w tym i mnie) do dnia dzisiejszego.
W piatej klasie zdarzylo sie ponadto cos co silnie zawazylo na
zainteresowaniach: tata zapisal mnie do biblioteki publicznej, w ktorej
moglem swobodnie wynajdywac ksiazki. Jedna z nich byla dosc specyficzna
-
"Matematyka dla milionow" Hogbena. A w niej tak naowczas niesamowite
rzeczy
jak to ze np 2 i 2 to nie zawsze 4 (dlugo tego nie moglem zrozumiec).
Jakies
liczby trojkatne, piramidalne, doskonale - cala magia Pitagorejska.
I
mnostwo innych ciekawostek przemieszanych z normalna matematyka. Dlugo
czytalem te ksiazke starajac sie ja zrozumiec. Pozyczalem na miesiac
razem z
jakas inna pozycja, oddawalem i znow pozyczalem. I tak przez 4 lata
poki nie
doczytalem wszystkiego do konca (ksiazka byla dosc opasla). Ta ksiazka
to
byla moja wielka przygoda i zmaganie sie ze soba. A ponadto wielka
tajemnica, poniewaz jakos nie wypadalo sie nia chwalic - to bylo jak
podwojne zycie.
W XIX LO im. Powstancow Warszawy wychowawca klasy zostala profesor Zofia
Czajowa, nauczyciel geografii i biologii. Jej zawdzieczam milosc do
Warszawy, pasje historyczna i krajoznawcza. Szczegolnie wspominam wielka
wystawe o Warszawie, ktora profesor Czajowa razem z nami organizowala
na
700-lecie stolicy i rocznice szkoly oraz wspaniale szkolne wycieczki.
Czas liceum to byl dla mnie czas roznych prob - zostalem wtedy stenografem,
krotkofalowcem i przewodnikiem warszawskim (nie zaniedbujac przy tym
ukochanej fizyki i matematyki). Ogolnie poziom liceum chyba byl dobry,
skoro
tak wiele osob dostawalo sie na studia (na I roku fizyki tez byla nas
spora
grupa - chyba z 5-6 osob).
Matura w pamietnym 68, studia , i studenckie zycie (co to znaczy docenilem
dopiero, gdy po przerwie wrocilem na studia ). Kolka, Komisja
Profesorsko-studencka d/s programu z profesorem Wroblewskim i profesorem
Zakrzewskim, skrypty na powielaczu, ZSP, klub, pokolokwialne spotkania
w
kafejce. I obozy w gorach , czego nie cierpialem, ale dla towarzystwa
to i
cygan ... (nie wiem jak to mozliwe, ale cos z tej postawy zostalo
mi do
dzis - na konferencji w pazdzierniku znowu polazlem w gory - dla
towarzystwa). Matematyke prof. Maurina udalo mi sie przejsc bez specjalnych
trudnosci (moze z wyjatkiem pierwszych miesiecy), co ma pewnie zwiazek
z ta
pierwsza czytana w podstawowce ksiazka o matematyce. Natomiast czyms
okropnym byl dla mnie angielski - jesli do czegos mam antytalent to
na pewno
do angielskiego. Jak to sie stalo, ze w koncu nauczylem sie angielskiego
to
tylko wyzsza opatrznosc potrafi zrozumiec.
3.5 roku przestudiowalem w terminie, potem sie pochorowalem, 2 lata
studiowalem matematyke (2 i 3 rok). Jednakze rozmaitosci rozniczkowalnei
obiekty najezone (juz nie pamietam czym) nie byly tym czym byla dla
mnie
fizyka. Wrocilem, wiec na fizyke. Skonczylem.
Pracuje w Instytucie Fizyki PAN w Warszawie. Interesuje sie oddzialywaniem
swiatla na materie, przejsciami fazowymi, do tej pory zajmowalem sie
tlenkami zlozonymi takimi jak sillenity, wolframiany, ortochromity,
ortoaluminaty itp
.
A teraz jestem juz dziadkiem i dla swoich wnukow mam Werther-Original
(choc
mlodszemu wnukowi - ma 6 miesiecy - corka na takie rzeczy jeszcze nie
pozwoli)
Jestem zonaty - zona Krystyna - polonista,
mam dwojke dzieci Anne Antonine i Piotra Stanislawa
Anna jest dziennikarzem i szczesliwa mama Pawla i Michala
syn Piotr rozpoczal studia licealne i jest wielkim specjalista od komputerow
i html (moja strona www to takze w zacznym stopniu jego zasluga)
w domu sa dwa koty: czarna Messalina (dla tajnosci w paszporcie zwana
Tamburino), i laciaty Kajtus okreslany takze jako Tygrys
lubie fotografowac, kopac grzadki w ogrodku (to jest moj najlepszy
odpoczynek), szybko jezdzic samochodem (dzienna dawka adrenaliny)
strony www
w Instytucie http://info.ifpan.edu.pl/PERSONAL/borow/
strona prywatna: http://free.polbox.pl/b/borowecm/
>
>adres domowy:
> al.Niepodleglosci 67 m192
> 02-626 Warszawa
> telefon 844-26-52
>
>
***************************************************
Dr Mieczyslaw Tadeusz Borowiec
Magnetics Department, ON 3.2
Institute of Physics, Polish Academy of Sciences
al.Lotnikow 32/46, 02-668 Warsaw, Poland
phone: (48 22 ) 843 70 01 / 3362, fax: (48 22) 843 09 26
e-mail: borow@ifpan.edu.pl, borow@zeus.ifpan.edu.pl
home e-mail: mkpbor@it.com.pl
***************************************************
.
.
Czesc,
Oto kilka zdan o mnie do albumu:
Praca: Hoza, IFD, Zaklad Czastek i Oddzialywan Fundamentalnych.
Obecny experyment: ZEUS w DESY (Hamburg).
Zainteresowania dodatkowe: neutrina, w szczegolnosci
czy neutrina sa czastkami szybszymi niz swiatlo?
Postawa zawodowa: duzo fizyki, duzo dydaktyki.
Postawa (a)spoleczna: wyjatkowa niechec do pelnienia funkcji
i jeszcze wieksza do zajmowania sie administracja.
Dom: zona Aldona (prawnik), syn Stas urodzony w 1993 oraz
syn Franciszek urodzony w 1984 (z wczesniejszego zwiazku).
Uwagi: starszy syn nie wykazuje zdolnosci do przedmiotow
scislych; mlodszy - jeszcze nie wiadomo choc juz liczy.
Inwentarz: pies Odys, 3 czarne koty: Axis, Kalka i Knot
oraz dzieciol (na przychodne).
Zalety: wiekszosc zna tylko zona.
Wady: znane powszechnie.
Adres domowy: Planty 7, 05080 Izabelin, tel. (22) 7226311,
tel. na Hoza: 6283031 w. 221, 271 albo 6294309
E-mail: cib@fuw.edu.pl
.
.
MAREK CIEPLAK
---------------
Jak by tu podsumowac czas od 1968 roku?
Doszedlem do wniosku, ze w tym biuletynie jest niedomiar
liryzmu. Tak wiec tu bedzie nurt liryczny, zwlaszcza, ze jest
tak jesiennie. W dodatku od wielu lat myslalem o napisaniu
ksiazki beletrystycznej. Ponizej jest wiec maly trening na 150 linii
zwlaszcza, ze w biuletynie jest tez niedomiar zdan.
W gruncie rzeczy sprawa zaczela sie jeszcze w liceum:
dlugie rozmowy w Parku Saskim z przyjaciolmi ze szkoly:
Andrzejem Semkowem (chemik - zginal w wypadku lotniczym) i
Julkiem Rosem (z naszego roku; teraz finansista w USA)
To od nich uslyszalem np. o Einsteinie, ktorego "tylko
piec osob na swiecie rozumie", i dlatego w koncu
nie poszedlem na historie, czy dziennikarstwo.
Julka widuje nadal bardzo czesto - w sumie znamy sie 34 lata.
A jeszcze wczesniej, w dziecinstwie, moj ojciec nauczyciel-polonista,
przekonywal mnie, ze nie ma piekniejszego zajecia
w zyciu niz praca naukowa ( o czym on sam mial tylko teoretyczne
pojecie). Bylo to w czasach, gdy po ulicach
Warszawy jezdzily jeszcze furmanki,
z ktorych mozna bylo dostac slomki do wydmuszek, a najlepsza zabawa
byla na ruinach Getta oraz w wylotach kanalow do Wisly.
Na pierwszym roku najwazniejsze dla mnie bylo:
poznawanie swiata, strach przed Maurinem,
fascynacja wykladem Wroblewskiego,
oboz narciarski na Prehybie, gdzie -jak teraz lepiej widze -
bylem bliski zgonu w sniegu, rajdy,
piosenki Gurjanowa na strychu na Hozej.
Na drugim roku najwazniejsze bylo poznanie Marty Gieburowskiej.
Zajelo to troche czasu, gdyz na roku bylo okolo 300 osob.
Z drugiego roku najsilniej pamietam wyklad z chemii
- z przyczyn nieodgadnionych. Moze dlatego, ze to byl inny budynek.
Mechanika klasyczna Bialkowskiego, cwiczenia Marysi
Szczott. Osrodki bardzo ciagle.
Trzeci rok: wyklad Bialynickiego-Biruli, praca nad skryptem.
[Wiele lat pozniej, po 4-letniej pracy
z Bialynickim-Birula i Janem Kaminskim zaowocowalo to
powstaniem podrecznika "Teoria kwantow", wydanym przez PWN i
Oxford University Press]
Radosci z wykladu z filozofii. Nikle radosci na zajeciach wojskowych.
Praktyka w Swierku - pisanie w algolu na papierowych tasmach.
Przedtem 6 tygodni w wymarzonej Anglii.
Rok czwarty - wybor fizyki statystycznej - w nadziei na
oryginalnosc. Pelne zycia seminarium z przejsc fazowych.
Kolo naukowe, obozy naukowe, klub turystyczny Mezonik.
Rok piaty - raczej jakies same rozczarowania. Za to od
Jacka Kossuta dowiedzialem sie o kursie tenisowym TKKF. Od tego czasu
duzo i regularnie gram w tenisa i zawsze mam niedomiar partnerow.
Kossut tu pomaga, ale tylko sporadycznie.
Sporo tez biegalem, ale teraz niestety robie to tylko od czasu
do czasu,
ale za to jezdze na rowerze.
Do pracy na Hozej, w Instytucie Fizyki Teoretycznej, przyjal
mnie dyrektor Werle. Praca z opiekunem pracy magisterskiej, ze
zmatematyzowanym Piaseckim, dosyc mnie zniechecala i wybawienie polegalo
na 2-letnim wyjezdzie do Pittsburgha na studia doktoranckie.
Doktorat zrobilem na temat fal spinowych (magnetyzm) u
Frederica Keffera - fascynujacego fizyka, czlowieka i poety,
ktorego poznalem przedtem w Warszawie (zmarl jakies 5 lat temu
na chorobe Parkinsona). Doktorat obronilem 8 sierpnia 1977
i na drugi dzien wrocilem do Polski, by jak najszybciej
wrocic do Marty i pojsc z namiotem w gory Retezat w Rumunii,
o ktorych slyszelismy od Ani Laski.
Ten wyjazd do Pittsburgha okazal sie byc kluczowy dla mojego
dalszego zycia w setkach aspektow profesjonalnych i osobistych.
Czasy byly takie, ze wygladalo to na wyjazd ostatni. Jednak w
USA
spedzilem w sumie ponad 13 lat: postdoc w Rutgers
pod Nowym Jorkiem, 1981-83, (bo tam bylo najblizej Brown University,
gdzie postdokiem byla Marta); wizytujacy profesor w Johns Hopkins
University (Baltimore) - 2.5 roku do 1989r. Nasza starsza corka,
Magda (16 lat), urodzila sie w New Jersey. Niestety z porazeniem mozgowym
i stad mamy ustawiczne klopoty fundamentalne.
Po tym czasie jezdze na zmiane do Penn State, Rutgers i Johns Hopkins.
W kazde lato od 1991 roku mam letni wyklad ze wstepu do fizyki
w Rutgers - z pokazami ale duza mniejsza iloscia matematyki
niz u Wroblewskkiego. W USA podrozowalismy dziesiatki tysiecy
mil - trzymamy tam samochod. Brakuje Hawajow, Alaski, Oregonu
i Alabamy. Znam Meksyk i Bliski Wschod.
Wracajac do Pittsburgha: moim kolega w pokoju byl wspoldoktorant
Jayanth R. Banavar z Bangalore w Indiach. Po doktoracie ja wrocilem
do
Polski a on zostal postdokiem w Chicago, potem w Bell Labie, potem
byl w Shlumberger-Doll, a teraz jest szefem wydzialu Fizyki
w Penn State. Wspolpracujemy ze soba od czasu doktoratu i wiele
moich najwazniejszych dokonan powstala wspolnie z nim.
Od dwudziestu paru lat jestesmy w niemal codziennym kontakcie.
Kontakt ten ulatwil sie w ostatnich latach poprzez powstanie w Polsce
internetu i niedawne podlaczenie telefonu do naszego mieszkania na
Czerniakowskiej. Notabene na Czerniakowskeij mieszkamy od 14 lat
i jest to nasze pierwsze mieszkanie. Wyjezdzalismy ile sie dalo,
takze dlatego, ze nie mielismy gdzie mieszkac.
W szczegolnosci przez pol roku rezydowalismy w Podkowie Lesnej.
Pytanie "wracac, czy nie wracac" stawialismy sobie dziesiatki
razy, ale na ogol nie bylismy w tej materii w fazie i wynik
jest jak obecnie. Pod koniec stanu wojennego wrocilismy z roznych
powodow: Marta do rodziny a ja z bardzo naiwnego i zludnego przekonania,
ze UW, a zwlaszcza IFT, mnie potrzebuja.
Blisko, i od wielu lat,
wspolpracuje tez z Markiem Robbinsem z Johns Hopkins University.
Mark jest swietnym fizykiem a takze jest specem od hodowania orchidei.
Pobyty w USA mialy jednak tez te role, ze silnie zwiekszaly
moj opor wobec dosyc sfeudalizowanej,
jak to coraz czesciej odkrywalem, i czesto malo-kompetentnej
fizyki polskiej [ktorej organizacja jest ponoc i tak
cudownie lepsza od tego, co sie spotyka w innych
naukach w Polsce]. Obecnie jestem wiec niemal
zawodowym buntownikiem, co nie jest rola przyjemna, ale ktos od tego
musi
tez byc. Tak jak potrzebni sa grabarze, chirurdzy i policjanci.
Moja specjalizacja to bunt i wolanie o wysokie standardy -
np. na Radach Naukowych.
Habilitacje zrobilem w 1984 roku i nosila ona tytul "Istota uporzadkowania
szkiel spinowych". Nadal zajmuje sie ukladami nieuporzadkowanymi,
takimi wlasnie jak szkla spinowe, a takze osrodki porowate, sieci rzeczne.
Robie duzo symulacji numerycznych. Zajmuje sie na przyklad dynamika
molekularna cieczy i tarcia atomowego. Od paru lat pasjonuje mnie
problem zwijania sie bialek, co badam w prostych modelach.
W wyniku silnej ortogonalnosci do dyrektora IFT Pokorskiego, ktory uwazal,
- w duzym choc adekwatnym uproszczeniu - ze tylko czastkowcy z jego
grupy
maja prawo do istnienia, a juz na pewno nie krytycy jego aroganckiej
wladzy,
odszedlem do Instytutu Fizyki PAN. Sprzeglo sie to ze smiercia
cudownego czlowieka, Jerzego Mycielskiego. W jego grupie, fizyki
ciala stalego, czulem sie naukowo i osobiscie rozkwitajaco.
Umarl Mycielski, na raka mozgu, i zostalem pod "golym Pokorskim"
[to parafraza wyrazenia z Hozej "pod golym Maniem" tzn. pod Grynbergiem].
Doszedlem do wniosku, ze to koniec mojego swiata zwlaszcza,
jasne bylo, ze Pokorski (i Trautman) nie dopusci do mojego awansu.
W 5 lat po habilitacji odszedlem do Instytutu Fizyki PAN, czyli
tam, gdzie pracowala juz moja zona. Starcza wiec nam jeden samochod.
Pracowalem najpierw w grupie Tomka Dietla a po dwoch
latach przeszedlem do innego kolegi z roku - do Marka Godlewskiego.
Jestem wiec w oddziale spektroskopii ciala stalego, ale ze spektroskopia
jeszcze nie mialem okazji miec do czynienia poza studiami.
W chwili obecnej mam 2 doktorantow: Wietnamczyka i Ukrainca.
Profesure dal mi jeszcze Walesa, tuz przed swym odejsciem.
Celebrowalem to w "Belvedere" w Lazienkach.
Mlodsza corka, Maja, poszla w slady swej mamy i duzo maluje. Ma 12 lat
i czyta ksiazki na kilogramy, w tym mnostwo po angielsku.
Wyganiam ja na podworko, ale ona wykazuje tu sile oporu.
Rosnie z niej artystka, matematyczka i kobietka, ale moze trafi na
fizyke.
Moja pasja jest tez dekorowanie korytarzy pokoi IFPAN
(ktory jest w kiepskim budynku z lat 60-tych) w plakaty, obrazy,
reprodukcje, fotografie, itd. Najwiecej jest kwiatow namalowanych przez
Maje.
Zapraszam wiec na moje pietro w IFPAN na Al. Lotnikow - ulica
wchodzaca w
Pulawska w miejscu obok McDonaldsa. Oddzial ON4. Pokoj 155b.
20 pazdziernika 1998 r.
.
.
Urszula Cymerman-Wisniowski
tel: (416) 492 8865
e-mail dom : wisniowski@sprint.ca
e-mail praca: ursula@visgen.com
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
25 lat pozniej... jak to podsumowac?
Jestem docentem w Instytucie Fizyki PAN. Zajmuje sie nadprzewodnictwem
wysokotemperaturowym (doswiadczalnie). Mam swoje, jeszcze dosc skromne,
laboratorium, w ktorym pracujemy nad technologia materialow zwana ablacja
laserowa, oraz mierzymy wlasnosci magnetotransportowe nadprzewodnikow.
Mam dwojke doktorantow, ktorzy powinni skonczyc w tym roku. Duzo
wspolpracuje z Rutgers University w stanie New Jersey, gdzie spedzamy
z
Markiem i naszymi dwiema corkami od prawie 10ciu lat 3 letnie
miesiace
-i od czasu do czasu kilka zimowych... i gdzie mam w praktyce moje
drugie laboratorium (wlasnie pisze kolejny grant do NSFu...).
Nasza starsza corka Magda ma problemy rozwojowe, jest w szkole podstawowej
specjalnej w osmej klasie. Jej przyszlosc, jak to sie mowi, "spedza
mi
sen z powiek". System oswiatowy w Polsce jest jeszcze bardzo ulomny:
dla
niepelnosprawnych
proponuje tylko nauke zawodow manualnych, co w przypadku Magdy (ma
klopoty ze sprawnoscia manualna) zupelnie mija sie z celem.
W zwiazku z tym myslimy o dluzszym
wyjezdzie do USA..... Ostatnio zaangazowalam sie tez w prace nad
utworzeniem zupelnie nowego typu gimnazjum i liceum dla niepelnosprawnych
-
jestesmy na etapie rejestracji w sadzie Stowarzyszenia Oswiatowego
Integracja. Mamy nadzieje, ze uda sie uruchomic klase tej szkoly we
wrzesniu
przyszlego roku.
Co tu jeszcze? Ostatnio zaczelam znow rysowac, po 16tu latach
(Magda ma 16 lat). Jestem zdumiona,
ale calkiem niezle mi to wychodzi.... to chyba jest jak z jazda na
nartach
- mimo uplywu lat nie zapomina sie. Maja, nasza mlodsza corka,
tez calkiem niezle rysuje, i dobrze sie przy tym bawi. Musimy tylko
uwazac, zeby
uwazac, zeby nie spodobalo jej sie to za bardzo - chleba raczej
z tego malo...
Na szczescie Maja jest dobra matematyczka, i raczej optymistka zyciowa,
wiec sobie poradzi.
Aha, jest jeszcze zupelnie nowy mieszkaniec w naszym domu: chomik o
imieniu
Bronislawa (dziewczynka, dlugosc poki co ok.6 cm). Toto ma energie!!!!
.
.

Pobralismy sie z Ania zaraz po skonczeniu studiow, tj. w 1974r. Ona
wowczas
pracowala
w IBJ'cie, a ja w UW. Niezbyt lukratywne posady, ale nad poziomy wtedy
wzlatywalismy,
jak sobie przypominam. No i po wzlocie wyladowalismy w Dubnej (byly
ZSRR,1975),
bo tam
zostalem z UW zeslany, by przyczyniac sie do budowy... no tak, myslalem
ze to
sie nazywalo
cyklotron, a teraz sie okazuje, ze to byl komunizm. Siedzielismy tam
ze cztery
lata, a
dzielna Ania stala sie systemowcem komputerowym - co by to nie mialo
oznaczac.
Ten
cyklotron, ktory wtedy opracowywalismy, teraz stoi na polach mokotowskich,
bo z
przeznaczeniem dla UW byl konstruowany. Chyba robia tam cos
dla medycyny w momentach kiedy dziala, a moze nawet prowadzi sie jakies
eksperymenty.
Przyznam, ze nie doczekalem momentu uruchomienia. Byla to bowiem typowa
budowa
z tamtych czasow. Nikt tego nie chcial, bo wszyscy jezdzili (ja tez
w koncu)
gdzies, gdzie mozna bylo sobie pomierzyc na istniejacym urzadzeniu.
No i wloklo
sie to strasznie.
Poniewaz jednak mamy syna z tamtych czasow (Bartek-1977), wiec wspominamy
zsylke czule.
Zreszta ZSRR byl bardzo ciekawym miejscem do ogladania. Ominal nas
jednak w ten
sposob
okres "dobrobytu" Gierka. Jak wrocilismy, to i warunki gospodarcze
w kraju
wrocily do
normy, a zaraz potem te norme stanowczo przekroczyly w dol i nastal
mrok "stanu
wojennego"
(bardzo nam sie podobal ten eufemizm). Ania nie chciala juz IBJ'tu,
wiec
zaczela sie
zajmowac wydawaniem encyklopedii w WNT - ta firma jeszcze istnieje,
choc wydaje
sie
ledwie dyszec. A ja ciagle chcialem zbudowac ten cyklotron. I chyba
nie byl to
dobry
pomysl na te lata. Madry czlowiek po szkodzie. Tak jakos wojowalismy
w tym
"stanie wojennym"
przez dobrych pare lat az nam sie znudzilo. Szczegolnie, ze pozno,
bo pozno,
zdecydowalismy sie
na reprodukcje prosta, czego wynikiem jest corka Iwona (1985), a to
juz
postawilo przed nami
niemaly problem ekonomiczny. Poniewaz mnie sie rowniez znudzilo budowac
U-200 (tak sie nazywal ten cyklotron od uskaritiel i 200 cm), a ciagle
myslalem, ze chce
cos takiego widziec skonczonego, to sami sie zeslalismy do Wloch. Tam
wlasnie
postanowiono
zbudowac tez cyklotron, ale w technologii nadprzewodnictwa. I ten udalo
sie
skonczyc po
jakichs 5 latach. Wlochy sa jeszcze ciekawsze niz Rosja, ale klimat
za cieply
dla nas
(wlasciwie dla mnie), bo cyklotron robiono co prawda w Mediolanie,
ale z
przyczyn politycznych
przeniesiono go pozniej na Sycylie. Zeby te Sycylie "dointelektualizowac"
i
tworzyc miejsca
pracy. A tam naprawde jest goraco. Poza tym, mafia tez nam pozmieniala
nieco w
glowach.
No to wrocilismy do Polski. A tu juz zastalismy nowy system. Dla Ani
bylo za
ciasno w WNT,
wiec zaczela robic kariere we WSiP'ie (wydawnictwo szkolne). Wstyd
przyznac,
ale UW mnie
tez juz nie pasowal, a poza tym juz zbudowalem co mialem zbudowac.
Zmienilem
branze i zaczalem
pracowac u kapitalisty, ktory swoja droge do kapitalizmu pewnie na
jakiejs
innej stronie opisal.
Kto ciekawy, ten napewno zgadnie o kogo chodzi.
Ot i wszystko.
.
.
Na studiach nalezalem do tzw. "paczki mistrzow". Kto nie wie o co chodzi
to juz za pozno aby sie dowiedziec.
Co zrobilem ze swoim zyciem ?
kariera zawodowa
Studia rozpoczalem w roku 1968 i ukonczylem w roku 1973.
Od poczatku jestem "wierny"
Instytowi Fizyki Polskiej Akademii Nauk.
Tam zrobilem prace magisterska (1973 r.), doktorat (1978 r.),
a nastepnie habilitacje (1986 r.). Tam tez zostalem profesorem.
Od roku 1989 kieruje oddzialem naukowym.
zycie osobiste
Od 25 lat jestem zonaty. Ania (zona) jest dziennikarka.
Mam syna Michala, ktory jest
obecnie na 6-tym roku studiow (studiuje weterynarie).
Mamy tez kotke "Kicie" ulubienice calej rodziny.
hobby
Kiedys "ambitnie" biegalem. Przebieglem 7 maratonow.
Ostatnio wstyd powiedziec -
lenistwo zwyciezylo. Lubie ksiazki o militariach.
co lubie
Uwielbiam zwiedzac swiat. Troche juz swiata objechalem !
co nie lubie
Nie lubie tez snow, ze jestem znowu studentem fizyki - istny horror
!
.
.
.
.
STRONA JOANNY GRAD (dawniej Aski Wojtaszewskiej)
O studiach - cieplo
Jak wiadomo, wszystko co dobre szybko sie konczy – tak tez minely mi lata studiów. Wspominam je z prawdziwa przyjemnoscia, zwlaszcza za sprawa niezrównanego Grona Mistrzowskiego, do którego mialam honor nalezec. Dzieki, Mistrzowie.
Jednak po 10 semestrach na Hozej, uwienczonych obrona pracy magisterskiej z fizyki ciala stalego („Absorpcja dwufononowa w krysztalach mieszanych CdSexTe1-x", popelnionej w pracowni docenta Waclawa Nazarewicza) – mialam dosc i nie myslalam o dalszych studiach. Naiwnie uwazalam, ze swiezo wyedukowany fizyk jest niezbedny w przemysle i tam próbowalam znalezc swoje miejsce.
O pracy zawodowej – historycznie
Ostatecznie zdecydowalam sie podjac prace w Instytucie Mechaniki Precyzyjnej, dzialajacym w dziedzinie obróbki cieplnej i powlok ochronnych, glównie na potrzeby przemyslu, choc z ambicjami placówki badawczej i wlasna Rada Naukowa uprawniona do nadawania stopni naukowych. IMP wslawil sie wprowadzeniem takich przebojów rynkowych jak Bitex i Fluidol, kiedys powszechnie stosowanych przy zabezpieczeniach antykorozyjnych. Innego rodzaju specjalnoscia tego instytutu bylo wykonywanie zadan równie nietypowych, co spektakularnych, na przyklad pokrycie warstwa zlota tarczy zegara na wiezy Zamku Królewskiego w Warszawie.
Przez pierwszych 13 lat pracowalam w IMP jako programistka w narazeniu na codzienny kontakt z niezwykle jak na owe czasy zaawansowana rodzima technika komputerowa w postaci wdziecznej maszyny Odra 1305. Porozumiewalysmy sie jezykiem Fortran, glównie w sprawach inzynierów konstruktorów i technologów, dla których pisalam programy obliczeniowe z dziedziny badan strukturalnych, obróbki cieplnej, wytrzymalosci materialów, balistyki i korozji.
Na poczatku lat osiemdziesiatych rozpoczela sie era komputerów osobistych i w pracowniach IMP pojawily sie pierwsze modele wraz z mlodymi inzynierami, którzy wiedzieli jak je wykorzystac. Uznalam wtedy, ze dni centralnego osrodka obliczeniowego przy Odrze sa policzone i postanowilam rozejrzec sie za inna praca. Z rekonesansu „na miescie" wynikalo jednak, ze nigdzie nie bedzie mi tak dobrze jak w starym instytucie, który wówczas przezywal swe najlepsze lata.
Dokladnie w tym czasie zwolnil sie etat operatora elektronowego mikroskopu skaningowego JEOL 50-A z przystawka do mikroanalizy, calkiem na chodzie, bo z okresu prosperity wczesnych lat siedemdziesiatych. Jako fizyk z wykszalcenia niezle sie dyrekcji na tym miejscu komponowalam, skutkiem czego przy tymze to cudzie japonskiej mysli technicznej spedzilam kolejne 8 lat.
Z perspektywy czasu widze, ze byl to dla mnie okres najbardziej znaczacy i twórczy. Przede wszystkim musialam uzupelnic swoja wiedze w dziedzinie badan strukturalnych, inzynierii materialowej i metaloznawstwa oraz nauczyc sie techniki przygotowania próbek i metodyki pomiarów. Prowadzilam bowiem obserwacje struktur i analize obrazu zróznicowanymi metodami mikroskopii skaningowej, a takze pomiary skladu chemicznego metoda mikroanalizy rentgenowskiej. Ze wzgledu na profil instytutu badalam zarówno próbki testowe nowych technologii, jak i takie, które stanowily fragmenty calkiem uzytecznych urzadzen: sztucznych stawów i zastawek sercowych, lamp kineskopowych, czy tez turbiny silnika samolotu rozbitego w Lesie Kabackim (w ostatnim przypadku mialam nad glowa specjalna komisje, w której polscy i radzieccy eksperci skakali sobie do oczu, drastycznie rózniac sie w interpretacji tego, co bylo widac na ekranach mikroskopu).
Samodzielna praca przy JEOLu dawala mi wiele satysfakcji. Jako doswiadczalnik zawsze chcialam miec do czynienia z eksperymentem, a tu mialam wszystko: przygotowanie próbek, pomiary, obliczenia i interpretacje wyników badan. Ponadto moglam wykorzystac umiejetnosci bylej programistki dla opracowania autorskiego programu do obliczen korekcyjnych ZAF, które do tej pory robiono w sposób uproszczony na piechote. Podnioslo to znaczaco wiarygodnosc wyników mikroanalizy. Rozwinelam tez metodyke pomiarów lekkich pierwiastków, a zwlaszcza azotu, dla którego opracowalam szereg wzorcowy, atestowany przez odpowiednie urzedy. Widzac moje poczynania, starszyzna IMP namawiala na otwarcie przewodu doktorskiego, jednak nie podjelam tego wyzwania, jak sadze slusznie, poniewaz swietnie rozwijajaca sie kariera naukowa mojego meza wymagala, by ktos w rodzinie stal dwoma nogami na ziemi i dmuchal w tzw. ognisko.
Bylo cudnie do momentu, kiedy zmiany gospodarcze roku 1989 i pózniejsze zalamanie w przemysle spowodowaly powazne zmniejszenie portfela zlecen, skutkiem czego instytut mój wyraznie podupadl. Zorientowalam sie, ze gola pensja nie starcza na zycie i stanelam przed problemem: odejsc czy przeczekac? Podejmowanie decyzji zajelo mi dwa lata, wreszcie z ogromnym zalem i z pobudek wylacznie materialnych, na poczatku 1995 roku porzucilam fizyke i przeszlam do pracy urzedniczej w Ministerstwie Przemyslu i Handlu. Bez przygotowania prawniczego i ekonomicznego, rzucona na gleboka wode – wyplynelam, zgodnie z zasada„fizyk moze wszystko, tyle ze lepiej".
Czym sie zajmowalam w Departamencie Malych i Srednich Przedsiebiorstw? Mam nadzieje, ze nikogo nie przerazi cytat z mojego zakresu obowiazków: „Opracowywanie rozwiazan organizacyjnych w zakresie instrumentów finansowych i prawa finansowego. Inicjowanie rozwiazan systemowych finansowego wspierania sektora MSP. Koordynacja prac dotyczacych rozwiazan systemowych zwiazanych z tworzeniem warunków sprzyjajacych powstawaniu i funkcjonowaniu instytucji ulatwiajacych MSP dostep do srodków finansowych oraz inicjowanie powstawania i wspomaganie rozwoju tych instytucji. Inicjowanie rozwiazan dotyczacych pozabankowych instytucji finansowych dzialajacych na rzecz MSP." Czyz nie brzmi to okropnie?
O tym, co teraz – bez emocji
Obecnie, po zmianach w centralnych instytucjach panstwa, od 1997 roku pracuje w Ministerstwie Gospodarki, równiez w departamencie MSP i jako naczelnik wydzialu kieruje kilkuosobowym zespolem, zajmujacym sie, najogólniej mówiac – wspieraniem rozwoju przedsiebiorczosci i jej promocja. Wspólpracujemy z organizacjami przedsiebiorców oraz instytucjami krajowymi i zagranicznymi dzialajacymi na rzecz sektora MSP. Z tej przyczyny sporo podrózuje po Polsce i swiecie. Poznalam nieco Europe, odbylam dluzsze staze w Japonii i na Tajwanie, wybieram sie na pólkule zachodnia. W ciagu prawie czterech lat pracy w resorcie gospodarczym, majac pelna swiadomosc swej niekompetencji, dla zdobycia brakujacej wiedzy ksztalce sie dorywczo w kierunkach ekonomicznych. Na stare lata nie jest to najlepsze zajecie, ale przynajmniej nie stoje w miejscu. Mam wiele kontaktów z ludzmi i to zaspokaja ekstrawersyjna czesc mojej osobowosci. Introwertywna jest zaniedbana, za malo mam czasu dla siebie.
O rodzinie – jak najlepiej
Podstawowa komórke spoleczna zalozylam 25 lat temu, razem z niejakim Markiem Gradem, zdolnym geofizykiem zreszta, który w okresie studiów dal sie poznac jako wytrwaly turysta g&oacu
.
.
Drodzy (wspol)Absolwenci!
Ciesze sie ze mieliscie udane spotkanie; dla mnie wyjechanie w srodku
trymestru
nie bylo niestety mozliwe. W zwiazku z tym pigulka informacyjna na
moj temat:
- po studiach pracowalem w IFPAN i tam w 1980 roku obronilem doktorat
- po krotkich i dluzszych pobytach tu i tam wyladowalem w 1985 roku
jako
postdoc na Uniwersytecie Amsterdamskim
- w 1989 roku wygralem konkurs na stala pozycje na tym uniwersytecie
i obecnie
nadal tam pracuje jako "associate professor"
- mam czworke dzieci, psa i absolutnie zadnych hobbies
_____________________________________________________________________
Dr hab. Tom Gregorkiewicz
Van der Waals - Zeeman Institute,
University of Amsterdam
Valckenierstraat 65,
NL-1108 XE Amsterdam, The Netherlands
phone: +31.20.525.5643
+31.20.525.5621
fax: +31.20.525.5788
.
Troje dzieci, zona, pies typu spaniel internowany na warszawskim Zoliborzu
(dzieci pouczulane). Hobby zaglowki, grzyby, czasami w jakas pilke.
Nadal dosc
chudy, ale za to troche lysy. Miejsce pracy IF PAN On23, spektroskopia
w
zakresie fal mm submm. Od 1994 na urlopie bezplatnym oddelegowany do
polityki
gminnej (Zca burmistrza do spraw technicznych gminy Warszawa-Ursynow).Praca
w
gminie ciekawa, bo w wiekszosci przypadkow to co jest zgodne ze zdrowym
rozsadkiem jest sprzeczne z prawem i odwrotnie. Radny kolejnej kadencji
wybrany
w ramach AWS (prznaleznosc polityczna - UPR czyli byly Korwin - Mikke).
Perspektywy: praca naukowa, praca zarobkowa albo w przypadku pozytywnego
roztrzygniecia tzw. walki o stolki nastepna kadencja urzednika samorzadowego.
Dostep do maila chwilowo okazjonalny.
.
.
Niestety nie bede mogl przyjechac mimo, ze bardzo chce.
Brookhaven National Lab. guryn@bnl.gov
.
.
.
.
.
.
O mnie w skrocie; petalam sie po Hozej (bez sukcesow) do wrzesnia
1981.
Potem gorzkie doswiadczenie bezrobocia. Od pazdziernika 1982 w tygodniku
FORUM - moment zwrotny, odtad zycie zawodowe moze nie po masle, ale
roznych
satysfakcji nie brakowalo.Miedzy innymi po urodzeniu dziecka (Ewa Infeld,
9.07.1986 - chyba jasne, ze wspanialy czlowieczek) zostalam szefowa
dzialu
rosyjskiego. Takiego przedtem nie bylo - to w zwiazku z glasnost' (i??).
Pozniej podkupiono mnie(1991) do Osrodka Studiow Wschodnich - tez cos
nowego, sowietologiczne centrum przy MWGzZ. Stamtad w listopadzie 1994
przeszlam do URM-u, do grupy Kolodki. Teraz jestem w Urzedzie Komitetu
Integracji Europejskiej, ale przeciez zycie jeszcze sie nie konczy.
Czy
bedziemy aktualizowali dane?
Tytulem komentarza: nie zaluje, ze tyle czasu
probowalam byc fizykiem.
Dyscyplina myslenia po prostu sie przydaje!
.
.
Moje losy po studiach moga byc przykladem najbardziej
bezpiecznej i typowej kariery. Prace asystenta podjelam jeszcze przed
obrona dyplomu w Srodowiskowym Laboratorium Badan Rentgenowskich i
Elektronomikroskopowych powolanym wlasnie przy Instytucie Fizyki PAN,
w
ktorym pracuje do dzisiaj.Ominelam wiec studia doktoranckie. W
Laboratorium zajelam sie spektroskopia rentgenowska, ktora prktycznie
nie istniala w naszym kraju. We wrzesniu 1973 zrobilam dyplom. A w
7 lat
pozFniej doktorat (na miesiac przed przyjsciem na swiat mojej pierwszej
corki Urszuli) rowniez ze spektroskopii. Potem zajelam sie domem i
przyszla na swiat moja druga corka Elzbieta. W tym czasie moj maz
rowniez naukowiec, dzialal niezwykle aktywnie na polu naukowym, ja
natomiast pielegnowalam dzieci, ktore przechodzily przez zlobki i
przedszkola. Gdy przeszly do szkoly i skonczyla sie udreka kartek,
moglam pomyslec powazniej o swojej dzialanosci naukowej. Postanowilam
wykorzystac w mojej pracy nowe zrodla promieniowania rentgenowskiego,
ktore otworzyly nowe mozliwosci przed spektroskopia rentgenowska. Moja
przygoda z synchrotronem trwa do dzisiaj. Pracuje na synchrotronach
we
Wloszech, Francji, Niemczech i USA.. Moge robic zaplanowane przez siebie
eksperymenty na najnowoczesniejszej aparaturze, korzystajac z
najnowszych zdobyczy optyki rentgenowskiej. Dzieki niezwyklej wydajnosci
synchrotronow eksperymenty, ktore dawniej trwaly miesiace moge wykonac
w
kilka minut. Moje wyjazdy na pomiary nie sa wiec zbyt dlugie
i daja sie
pogodzic z prowadzeniem domu, odrabianiem lekcji i bieganiem na
wywiadowki. W 1995 roku zrobilam wreszcie habilitacje i w dwa dni
pozniej, z moimi dwoma nastolatkami, wypuscilam sie za ocean na
Fulbright Senior Scholarship. 10 miesiecy w Berkeley (LNBL) bylo dla
nas
wspaniala przygoda. Po powrocie zaangalowaam sie rowniez w prace z
uzdolniona mlodzieza szkol srednich, prowadze wyklady, prace
licencjackie i magisterskie w Szkole Nauk Scislych -niepublicznej szkole
wyzszej dzialajacej przy IFPAN. Prace z mlodzieza bardzo lubie ale
nie
udalo mi sie zarazic pasja do fizyki moich corek, obydwie dziewczyny
to
urodzone humanistki, pisza wiersze, eseje i rozprawki z prawdziwa pasja,
brzdakaja na roznych instrumentach. Natomiast udreka jest dla nich
kazde
zadanie z fizyki. W Laboratorium prowadze 7 osobowy Zespol Spektroskopii
i Mikroanalizy Rentgenowskiej oraz jestem zastepca kierownika.
Jednym slowem - 25 lat w tym samym Laboratorium i 20 lat z tym samym
mezem!!! I ciagle w biegu....
.
.
Pozdrowienia
Andrzej Jakubiec
.
.
Dzieki za mail. Ogromnie mi przykro, iz mimo obietnic (m.in. Ance Lasce-Gmaj)
nie bede w stanie przyslac Wam czegos sensownego o sobie, a to z powodu
calkowitej blokady czasowej jaka mam w ostatnich tygodniach.
Kolejny raz obiecuje, ze - tym razem - zrealizuje sie na WWW w nastepnej
edycji
strony, przed nastepnym (mam nadzieje) naszym spotkaniem.
Spotkanie uwazam za fantastyczne i z gory deklaruje chec udzialu w
nastepnym.
Dzieki za organizacje (przekaz takze dziewczynom.)
.
.
Na studia przyszedlem po ukonczeniu kierunku geofizyki w Technikum
Geologicznym. Ale po przyjsciu na Hoza zdecydowalem sie na studiowanie
fizyki. Na czwartym roku ozenilem sie. Byc moze, ze pamietacie nasz
slub,
gdyz Marek Cieplak namowil Bogdana Mielnika do odwolania swojego wykladu
z tego powodu. Nie rozwodzilem sie, wiec jestem ze swoja Ela od 1972
roku.
Prace magisterska z teorii czastek zrobilem u Grzegorza Bialkowskiego,
ktory zatrudnil mnie w IFT po studiach. Z IFT jestem zwiazany do dzisiaj,
z przerwami na dluzsze staze zagraniczne.
Po doktoracie 1976 roku wyjechalem na staz do Saclay i Rutherford Lab.
W trakcie tych pobytow zmienilem zainteresowania z reggeologii na
chromodynamike kwantowa. Pozniej spedzilem 2 lata w UC Davis (1984-86),
gdzie rowniez uczylem studentow. Tam tez zajalem sie blizej oddzialywaniami
elektroslabymi i supersymetia. W tych dziedzinach pracuje do dzis.
Bylem tez przez dwa lata w Technische Universitaet w Monachium (1989-91)
i przez rok w laboratorium DESY w Hamburgu (1996-97).
Z zajec poza naukowych: przez prawie 10 lat bawilem sie w wydawanie
"Delty",
miesiecznika popularyzujacego fizyke, matematyke i astronomie.
Ciagle sie to pismo ukazuje - ma juz prawie 25 lat, bo zaczelo sie
ukazywac w kilka miesiecy po naszych studiach. Zachecam do czytania.
Mozna tez znalezc niektore artykuly w wersji angielskiej pod adresem
http://SunSITE.icm.edu.pl/home/delta/
Ostatnio koordynowalem grant Tempus - wymiany studentow (w zasadzie
w
jedna strone do naszych partnerow) z Amsterdamem, Uppsala, Turynem
i Durham.
Od szesciu lat mieszkam poza Warszawa -- mieszkanie w Warszawie
zamienilismy na stary dom. Ciagle go przerabiamy i modernizujemy.
Na szczescie dzieci sa duze, wiec nie robie tego sam. Kuba ma juz 21
lat,
Aska 19, oboje studiuja na SGH. Nie poszly w moje slady. Kiedys moja
corka
interesowala sie nawet fizyka, ale "zdolna" nauczycielka w szkole
skutecznie ja do tego przedmiotu zniechecila.
Na wsi towarzystwa dotrzymuja nam dwa psy Rubel i Polo, i kotka
zwana Kota.
.
.
Nie swiety zywot Krzysztofa Kolasinskiego
Nasze wspolne studia na Fizyce UW... Wydaje sie, ze bylo
to tak niedawno.
A jednak wydarzenia i osoby zacieraja sie powoli. Latami nie patrzylem
wstecz, jak wiec to bylo?
Na ostatnim roku pobralismy sie z Ewa. Zaraz po ukonczeniu studiow
wyladowalem, wraz z kilkoma kolegami z wydzialu, na etacie w WOSPie.
Bylo sympatycznie, bo dzieki nowoczesnej aparaturze moglismy z Jackiem
Jackowskim przeprowadzac eksperymenty parapsychiczne na roslinach
doniczkowych szefowej, co nie zostalo przez nia wcale docenione.
Postanowilem wiec kontynuowac swe doswiadczenia gdzie indziej, szczesliwie
laczac to ze zglebianiem zycia warszawskiej bohemy artystycznej.
Zawsze pociagala mnie Sztuka lecz wkrotce skonstatowalem ze smutkiem,
ze brakuje mi szalenstwa i talentu, by zajac sie nia na serio.
Co lezy miedzy Sztuka a zawodem scislym? Oczywiscie dziennikarstwo.
Wiec
w 1976 r. zostalem poczatkujacym zurnalista w "Zyciu Warszawy". To
byla
bardzo interesujaca praca ale, w tych czasach, nie pozbawiona cieni.
Na szczescie szybko awansowalem do wyzszej kasty redakcyjnej - tzw.
zespolu depeszowego. Ta pozycja gwarantowala nie najgorsze zarobki
i
sporo wolnego czasu na realizacje mych licznych pasji. Jak chociazby
restaurowanie przedwojennych pojazdow i uczestniczenie w rajdach wteranow
szos (lacznie z Rajdem Monte Carlo). W tym samym czasie udalo mi sie
znacznie podniesc swe kwalifikacje zawodowe konczac kurs slusarski.
I
zostalem zurnalista - rzemieslnikiem, zakladajac ze znajomym warsztat
pt. piaskowanie metali (wszystkie urzadzenia byly wlasnej konstrukcji).
Zaklad zaczal szybko przynosic ladny grosz, co tak pobudzilo wyobraznie
mego
partnera, ze blyskawicznie puscil mnie kantem i do dzis meczy sie z
tym sam.
Gdy w 1985 r. urodzil sie nasz syneczek Filipeczek postanowilem
wybudowac
dom na Mazurach (tam ziemia byla tania). Sam go zaprojektowalem i wlasnorecznie
go buduje od dziesieciu lat (juz niewiele brakuje mu do
wykonczenia - jak i jego wlascicielowi). Przy domu posadzilem
drzewo...
Pod koniec lat 80-tych zarazilem sie "wirusem dzialacza": zostalem
wiceprzewodniczacym redakcyjnej "Solidarnosci" a nastepnie zespol
dziennikarski wybral mnie na swego przedstawiciela do negocjacji z
Komisja Likwidacyjna RSW oraz do pertraktacji z chetnymi do kupna
"Zycia Warszawy" (kosztowalo mnie to wiele stresow ale tez bylo
wielka nauka). Zapedy spolecznikowskie spowodowaly, ze nie zostalem
ulubiencem nowych wlascicieli i jednoczesnie kierownikow gazety.
Odszedlem - zgodnie z nakazem mody - do biznesu. Kilka lat bylem
dynamicznym (na dynamizm jest nadal moda) przedstawicielem na woj.
warszawskie
duzej firmy prywatnej, ktora zwinela sie po okresie prosperity.
Jednoczesnie pisalem jako freelancer.
Od przelomu 94 i 95 roku jestem attache prasowym i public relations
Fundacji Francja-Polska przy Ambasadzie Francji. Jest to instytucja
francuska,
ktora zarzadza funduszem bezzwrotnej pomocy rzadu Francji dla Polski.
Znow nowa dziedzina ale i tu, jak we wszystkich mych poprzednich wcieleniach
zawodowych, "szkola fizyki" bardzo mi sluzy. Dziekuje fizyko ...
.
.
Pracuje od 25 lat w Instytucie Matematyki PAN.
Obecnie jestem na stanowisku docenta.
Jestem kierownikiem pracowni Metod Matematycznych Fizyki.
Ostatnio zajmuje sie geometrycznymi aspektami ogolnej teorii
wzglednosci. Ucze sie kryptologii.
Mam troje dzieci i ostatnio zostalem dziadkiem.
.
.
.
.
W koncu lat osiemdziesiatych zainteresowalem sie prawami ekonomii oraz
zasadami
gospodarki rynkowej. Uczestniczylem w wielu szkoleniach w Polsce i
za
granica, co
pozwolilo mi na uzyskanie nowych kwalifikacji (m.in. np. uprawnienia
do
zasiadania
w radach nadzorczych spolek prawa handlowego). Na poczatku 1993 roku
podjalem prace
w Ministerstwie Przeksztalcen Wlasnosciowych, gdzie prowadzilem
prywatyzacje droga
kapitalowa kilku spolek Skarbu Panstwa. Potem pracowalem w dziale
inwestycji
kapitalowych jednej z duzych spolek gieldowych, gdzie zajmowalem sie
prowadzeniem
inwestycji kapitalowych oraz fuzjami przedsiebiorstw. Od roku pracuje
w
Agencji
Prywatyzacji pelniac funkcje wicedyrektora. Zajmuje sie sprzedaza
akcji
spolek
panstwowych w trybie zaproszenia do rokowan, co zwiazane jest z
prowadzeniem
negocjacji z potencjalnymi inwestorami i wspolnym z nimi ustalaniem
warunkow umowy
kupna-sprzedazy.
HOBBY
Od wielu lat jestem sedzia i dzialaczem Polskiego Zwiazku Lekkiej
Atletyki.
W ramach tego stowarzyszenia pelnilem spolecznie szereg funkcji. Bylem
m.in.
organizatorem wielu imprez sportowych rangi krajowej i miedzynarodowej.
Wiele
lat pelnilem funkcje przewodniczacego Komisji Chodu Sportowego PZLA.
Obecnie po
raz drugi zostalem wybrany wiceprezesem PZLA a takze Przewodniczacym
Centralnego
Kolegium Sedziow PZLA. Jestem sedzia miedzynarodowym chodu sportowego
oraz
czlonkiem Komisji Chodu Sportowego Europejskiej Federacji Lekkiej
Atletyki.
Jestem zonaty i mam dwojke dzieci.
Podajac numer mojego domowego telefonu w Warszawie (tj. 810-89-79)
zachecam
Kolezanki i Kolegow do nawiazania kontaktu.
.
.
Od 1973 r pracuje w Instytucie Technologii Elektronowej,
ktory miesci sie na tym samym terenie, co
Instytut Fizyki PAN, choc sa to dwie odrebne instytucje.
W latach 1977-1989 mialam 12-letnia przerwe w pracy, bowiem w tym czasie
zostalam matka dwoch synow, z ktorych mlodszy wymagal
szczegolnej opieki ze wzgledu na stan zdrowia, co w istotny
sposob przedluzylo moj urlop macierzynski. Fakt ten, jak rowniez rozwod
z
mezem, w wyniku ktorego obowiazek wychowania dzieci spoczal.
wylacznie na mnie, spowodowaly, ze nie moglam poswiecic sie pracy
zawodowej, na polu ktorej nie odnioslam tak zaszczytnych sukcessw,
jak wiekszosc moich kolegow fizykow. Pracuje w
optoelektronice i od lat zajmuje sie technologia oraz miernictwem
laserow polprzewodnikowych duzych mocy. Ponadto dodatkowo pracuje
jako nauczycielka i w liceum dla doroslych ucze fizyki i matematyki.
Synowie moi to 21-letni Rafal, student III roku Politechniki
Warszawskiej, Wydzialu Inzynierii Produkcji kierunek Zarzadzanie
i Marketing oraz 18-letni Marek, uczen IV klasy LO,
zamierzajacy po maturze studiowac kierunki ekonomiczne w Szkole
Glownej Handlowej lub socjologie na Uniwersytecie Warszawskim.
Danuta Krynska
ul. Hawajska 18 m 14
02-776 Warszawa
tel. domowy 641-10-92
tel.do pracy 843-62-81 w.228, 226, 260.
.
.
Przez ostatnie 7 lat mieszkam w Holandii, w Hilversum. Jest to
resultatem moj pracy w Swiatowej Organizacji Zdrowia (WHO). Dwuletni
kontrakt, rozpoczety w 1991 roku trwa do dzis i jakos nie moze sie
skonczyc. Zajmuje sie zwiazkami zdrowia z czynnikami srodowiskowymi.
Jak
na pracownika organizacji miedzynarodowej przystalo, w domu zastac
mnie
trudno. Sfera mojego dzialania to glownie Europa od Uralu do Atlantyku,
ale czasem zapuszczam sie i na inne tereny. Mimo to ciagle jestem zonaty
(z Bozenka). Nasza corka Agnieszka od roku jest juz na studiach w
Londynie (ale czasem nas odwiedza).
Przed zwiazaniem sie z WHO pracowalem w Panstwowym Zakladzie Higieny
w
Warszawie. Spedzilem tez kilka lat w USA (glownie w Tucson, AZ).
Co roku jezdze na narty a w ostatnio lato spedzam znowu na Mazurach
zeglujac. Czyli nic nowego.
.
.
.
.
ur 17.11.1950 w Warszawie
zonaty od 23 lat (zona Wanda), 1 corka (Magdalena) 22 lata
doktorat 1981 - theoria ciala stalego
habilitacja 1990
Miejsca pracy:
1973 - 1988 Instytut Fizyki PAN
1988 - 1990 Instytut Fizyki Teoretycznej,
Karl-Frances Universitaet Graz (Austria)
od 1990 - Instytut Fizyki Teoretycznej i
Walter Schottky Institut
Techniczny Uniwersytet w Monachium
Obecnie prowadzone prace badawcze
- teoria funkcjonalu gestosci
(Nobel 1998 dla Waltera Kohn'a)
- elektroniczna struktura polprzewodnikow i polymerow (GaN, PPP, etc.)
- transport w systemach mezoskopowych
===========================================
Jacek A. Majewski
Walter Schottky Institute
Technical University of Munich
Am Coulombwall
D-85748 GARCHING
E-mail: jam@wsi.tu-muenchen.de
majewski@wsi.tu-muenchen.de
http://www.wsi.tu-muenchen.de/t33/Welcome.html
.
.
.
.
.
Od 25 lat mieszkam w Holandii. Przez pierwsze dwa lata pracowalam
w NIKHEF w Amsterdamie, a nastepnie w wydawnictwie Elsevier, gdzie
pracuje do dzisiaj jako desk editor (z pewnoscia mieliscie kontakt
z taka
osoba publikujac wasze prace).
Moje dzienniki to Physica C, Applied Mathematical Modelling i Optical
Materials (do obejrzenia pod: http://www.elsevier.nl/locate/physc
(/apm, /optmat)).
Mam dwoch synow Marka (16 lat) i Tomka (15 lat). Mieszkamy w malej
miejscowosci Nigtevecht, bardzo blisko Amsterdamu.
Nasz adres: Aetsveldsestraat 11
1393 NT Nigtevecht
Holandia
e-mail (dom): h.watering@wxs.nl
e-mail (praca): h.watering@elsevier.nl
.
.
Wspolna strona Hani i Michala Hermanow znajduje sie tutaj.
.
.
.
.

Platkowscy - Elzbieta i Tadeusz, tzn Tadeusz Platkowski i Elzbieta
Kowalska (na studiach)
Malzenstwo od 1975, troje dzieci w wieku studenckim:
1/ corka pianistka/przewodniczka gorska,
2/syn architekt/czlonek kadry olimpijskiej Ateny 2004 w wioslarstwie,
3/corka lingwistka/spiewaczka.
A co z nich bedzie naprawde, to sie okaze!
Mieszkamy w Warszawie. Dla osob, ktore pamietaja ogniskowe imprezy
poobozowe na Lukiskiej, to to samo miejsce.
Tadeusz pracuje na UW w Instytucie Matematyki Stosowanej i Mechaniki
i
bardzo sobie to chwali. Pasjami uprawia rozne rodzaje sporty z
z elementami ekstremalizmu (jak na swoj wiek). T. jest goracym
propagatorem w rodzinie wszelkich sportow poza turystyka gorska
( uwaga: na studiach, wespol z Jola Lemieszewska, byl glownym
organizatorem turystyki gorskiej, przewodnikiem SKPB).
Elzbieta pracuje w Wydawnictwach Szkolnych i Pedagogicznych jako
jednoosobowy dzial kontaktow z zagranica. Duzo satysfakcjonujacej
pracy organizacyjnej ipoznawania wielu ludzi w roznych krajach.
Byl tez epizod naukowy w zyciu E., kiedy to zaraz po studiach
pracowala jako biofizyk w Akademii Medycznej w dziedzinie embriologii.
Rozpad pracowni na poczatku lat '80 przerwal ten epizod.
Nastapilo wtedy 10 lat "przy dzieciach", urozmaicone podrozami
w dziwne miejsca, np. Korea Polnocna, Makao, najbardziej poludniowe
Indie.
.
.
Od czasu ukonczenia studiow do chwili obecnej ,
z przerwami na kilkuletnie pobyty
we Wloszech i w USA, pracuje na Wydziale Chemii U.W. ( jako fizyk !),
w Pracowni Optyki Nieliniowej,
przemianowanej ostatnio na Pracownie Fizykochemii Dielektrykow.
Mam meza Wojtka ( tez fizyk) i dwie corki (16 i 11 lat).
.
.
.
.
.
.
Hanna Sierzputowska-Gracz
Department of Biochemistry
Phone: (919) 515-8907
NCSU Box 7622
FAX: (919) 515-2047
North Carolina State University
email: hanna_gracz@ncsu.edu
Raleigh, NC 27695-7622
married
Husband Michal Gracz
two children: Kasia Gracz-10, Maciek Gracz-18
home adresss:
4905 Old Mill Place
Raleigh, NC 27612
919-782-8734
EDUCATION:
1974
*M.S. (Physics, with Biophysics emphasis)Warsaw University
1981
Ph.D. (Chemistry, with Biochemistry emphasis)University of Poznan
1984-1987 Postdoctoral
Assoc.University of Missouri, Columbia
PROFESSIONAL EXPERIENCE:
1974-1997 Research Assistant at
The Institute of Organic Chemistry,
Polish Academy of Sciences, Poznan
1977-1988 Teaching and Research
Assistant at the Institute of Organic
Chemistry ibid.
1980-1984 Managing spectroscopist
for the Poznan NMR Facility at The
Institute of Bioorganic Chemistry, Polish Academy
of Sciences, Poznan
1984-1987 Postdoctoral Position
at Division of Biological Sciences,
University of Missouri, Columbia;
1987-1989 NMR Spectroscopist, Department
of Chemistry, University of
Missouri, Columbia, MO
1989-Present Supervisor of NMR Facility, Department
of Biochemistry, and
Visiting Professor, Department of Biochemistry,
North Carolina State University, Raleigh, NC
RESEARCH INTEREST AND EXPERIENCE SUMMARY
Modern multinuclear and multidimensional high resolution NMR techniques
and analysis of structure and dynamic of biomolecules.
Background in physical chemistry and biochemistry of nucleosides and
nucleic acids. Since 1976 committed to use and develop NMR spectroscopy
for
study of RNA and nucleotide structure. Earlier studies involved
the
synthesis and characterization of nucleotides and nucleosides using
classical spectroscopical techniques UV,fluorescence,CD and X-rays
of small
molecules.
NMR and molecular modeling studies of IRE iron regulatory element in
eukaryotic mRNAs represents the first independent grant proposal to
National
Science Foundation.
Experienced on Bruker, Jeol, Nicolet, Varian and Omega (90 MHz up to
600
MHz) spectrometers, familiar with UNIX and DOS-based computers.
.
.
Zawodowo, zajmuje sie dynamika plynow. Prywatnie, uprawiam karate,
judo, i kendo, oraz wychowuje dzieci (od czego zarowno ja jak i moja
zona--ta sama od 25 lat--mamy zupelnie siwe wlosy). Moj najstarszy
syn
skonczyl inzynierie, smieje sie z uczonych, i zamierza miec wlasna
firme co buduje drogi, mosty, itp. Moja corka studiuje sztuki piekne
i
juz umie malowac panie na golasa. Moj najmlodszy syn wlasnie
zaczal
szkole srednia i nie bardzo jest tym zachwycony ("high school sucks",
powtarza dosyc czesto).
Zycze Wam dobrej zabawy na tym spotkaniu po 25 latach, i zaluje ze
sie nie moge przylaczyc. Jakby ktos z Was wyladowal w tych stronach
to prosze sie odezwac.
Moj adres jest
=====================================================================
Piotr Smolarkiewicz
Mesoscale and Microscale Meteorology Division (MMM)
National Center for Atmospheric Research (NCAR)
PO Box 3000, Boulder, Colorado 80307-3000
e-mail: smolar@ncar.ucar.edu
phone: (303)-497-8972
fax: (303)-497-8181
.
.
Czesc Marek,
Ja bede na spotkaniu (znaki na liscie sa nieco dwuznaczne). Zaplace
na miejscu.
Obszerne informacje o mnie sa na moim homepage (ponizej).
Pozdrowienia,
___________________________________________
K. Stasiewicz
ks@irfu.se
Swedish Institute of Space Physics, Uppsala
tel: +46-18-303643 fax: +46-18-403100
homepage http://tatra.irfu.se/ks/
.
.
.
.
.
.
1973 mgr fizyka (UW), 1981 doktorat matematyka (PAN),
1992 habilitacja - ekonomia (SGH).
Prof nadzw. w SGH - kierownik Zakladu Wspomagania i Analizy
Decyzji. Czlonek Rad Naukowych Kolegium Analiz Ekonomicznych SGH,
Instytutu Studiow Spolecznych Uniwersytetu Warszawskiego
i Instytutu Badan Systemowych Polskiej Akademii Nauk.
W latach 1992-1996 pierwszy Dziekan Studium Dyplomowego SGH.
Pracownik Instytutu Problemow Wspolczesnej Cywilizacji.
Wykladowca programow MBA SGH i SNS PAN.
Wiecej danych pod http://akson.sgh.waw.pl/~zwiad/sklad/tszapiro.html
E-mail: tszapiro@sgh.waw.pl, tel. 0-601374210.
Marku, coz wydaje mi sie to dete i malo zabawne,
ale... mysle ze to ma najwiecej sensu.
Proponuje zeby wszyscy zrobili rodzaj
polstronicowego CV z namiarami na poczatek.
A potem dopiero do biuletynu mozna bedzie pisywac
rozne rozniaste roznosci...
Z pozdrowieniami
Tomek
.
.
p.s. moze ktos mialby chwile czasu i napisal pare slow jak sie udalo
?
.
.
.
.
Od 1973 pracuje w Instytucie Fizyki Teoretycznej UW (pok. 124, tel.
6283031
w 154, email: tafel@fuw.edu.pl) w zakladzie teorii wzglednosci,
ktorego kierownikiem jest profesor
A. Trautman. Jestem dr hab, aktualnie na stanowisku profesora UW. Kiedys
lubilem wyjezdzac (prywatnie w gory lub sluzbowo,
co tez nieraz konczylo sie w gorach),
ale ostatnie perturbacje rodzinne troche to zmienily.
Jesli ktos chce porozmawiac to
prosze o kontakt do pracy lub domu (tel. 6698103).
.
.
.
.
.
Hello;
Jestem z roku ktory zaczal studia w 1967, ale na trzecim roku mialem
problemy i "spadlem" nizej o rok.
Prace magisterska robilem w Swierku z fizyki jadrowej u Jastrzebskiego.
Zaraz po obronie pracy w grudniu 1973 wyjechalem do Angli, Londynu.
Moja
pierwsza praca po obronie polegala na zmywaniu naczyn w knajpie. Wiedza
zdobyta na studiach nie byla w tym przydatna.
W polowie 1974 wyjechalem do Toronto w Kanadzie gdzie pracowalem jako
technik elektronik a po roku jako inzynier.
W 1977 wyjechalem do Kaliforni gdzie sie osiedlilem. Osiedlenie polega
na
kupieniu domu, ozenku i znalezieniu pracy. Mozna to robic w dowolnej
kolejnosci ale lepiej najpierw miec prace a potem kupowac dom.
Moja zona jest Amerykanka Chinskiego pochodzenia. Mamy dwoje dzieci:
Chris
i Nicole w wieku 14 i 12 cie lat. W USA pracowalem przez pare
miesiecy jako
fizyk (badanie zachowania wiazki promieniowania przy przechodzeniu
przez
papier) a potem w komputerach. Miedzy innymi pracowalem w firmach Measurex,
Rolm, Four-Phase.
W 1984 zalozylem wlasna firme produkujaca gry komputerowe. Wydalismy
pare
hitow jak Blockout, Street Rod, Vegas Gambler.
W 1993 przenieslismy sie do Polski. Od tego czasu jestem dyrektorem
generalnym firmy Karen Notebook SA. Zarabiam duzo pieniedzy,
ale nie mam
czasu ich wydawac.
Ciesze sie na spotkanie z dawnymi kolegami z roku. Ciekaw tez jestem
kto
jak bardzo sie postarzal. Nie wiem czy sie jeszcze poznamy.
Do zobaczenia w piatek.
Lucjan Wencel
Tel do pracy 4822 873 9970
Al.Jerozolimskie 214
firma Karen Notebook SA.
Do domu:
komorka: 602 356414
.
.
.
.
.
Urodzony 24 lipca 1950 r. uzyskal tytul
magistra - Uniwersytet Warszawski 1973
Ochrona przeciwpozarowa 1984
doktora hab.- Akademia Obrony Narodowej Warszawa-Rembertów, 1989
profesora - wyznaczenie na stanowisko profesora w SGSP, 1992.
W latach 1973 - 1986 kierownik Zakladu Teorii Pozarów w Wyzszej Oficerskiej Szkole Pozarniczej.
W latach 1986 - 1992 zastepca
dyrektora ds. naukowych Centrum Naukowo-
-Badawczego Ochrony Przeciwpozarowej.
Od 1992 r. komendant-rektor Szkoly Glównej Sluzby Pozarniczej.
Czlonek:
| - sekcji Spalania, Komitet Termodynamiki i Spalania PAN | Warszawa 1991-93; 94-97 | |
| - Rady Wydzialu Strategiczno-Obronnego
Akademii
Obrony Narodowej |
Warszawa 1993-96; 96-99 | |
| - normalizacyjnej Komisji Problemowej nr 180 ds. Bezpieczenstwa Pozarowego Obiektów | Warszawa 1994 | |
| - Member of the
Fire Science and Technology Educators of the
National Fire Protection Association, Quincy, Massachusetts |
USA 1995 | |
| - Member of the
Research Section of the National Fire Protection
Association Quincy, Massachusetts |
USA 1995 | |
.
.
.
.
Co robilem/robie?
do 1990 - struktura pasma walencyjnego cial stalych
od 1990 - fizyka srodowiska naturalnego
Jak sie mam?
Na ogol dobrze. Ozenilem sie w 1981, mamy trzy corki.
Nie narzekamy.
Dr Wlodek ZAHOROWSKI
Principal Research Scientist
email - wza@ansto.gov.au
Australian Nuclear Science
voice - +61 2 9717 3804
and Technology Organisation
fax - +61 2 9717 9260
PBM1, Menai NSW 2234, Australia
http://www.ansto.gov.au
.
.
Z najlepszymi pozdrowieniami,
Maciej
Maciej Zborowski, Ph.D.
Department of Biomedical Engineering/Wb-3
The Cleveland Clinic Foundation
9500 Euclid Avenue
Cleveland, OH 44195-5254
tel. 216-445-9330
Fax. 216-444-9198
e-mail: zborow@bme.ri.ccf.org
http://www.lri.ccf.org/ri/pi/zborowsk.html
.
.
Dwa lata temu organizatorzy obchodow rocznicowych Hozej zwrocili
sie do
mnie z prosba o przyslanie listy publikacji z lat 1973-1976, w ktorych
tam
pracowalam (jako doktorantka wprawdzie, ale figurowalam w ewidencji).
Odpowiedzialam, ze dokonania moje z tego okresu to maz Mietek (obecnie:
byly maz) oraz syn Filip. Po urodzeniu Filipa, w styczniu 76 wzielam
roczny
urlop macierzynski i wyjechalam z mezem do Niemiec, co wyprowadzilo
z
rownowagi nawet Grzegorza Bialkowskiego, czlowieka o golebim sercu
i
anielskiej cierpliwosci. Wyladowalam najpierw, na krociotko, na SGGW,
a nastepnie w Centrum Badan Kosmicznych PAN, gdzie do tej pory pracuje.
Doktorat zrobilam w roku 1982, z fizyki plazmy (stabilnosc solitonow),
u Eryka Infelda. Mowie czasem, ze byla to Ostatnia Obrona w IBJcie,
bo
tydzien czy dwa pozniej Instytut Badan Jadrowych rozwiazano na podstawie
praw stanu wojennego.
Habilitacji nie mam do dzis; poniewaz natura moja nie jest profesorska,
nie chcialam zostac dozywotnia "pania docent". Ostatnio zostalam jednak
zmuszona do zmiany zdania w tej materii, wiec pisze wstep. Idzie to
jednak tak wolno, ze przed piecdziesiatka pewnie nie zdaze.
Nigdy nie bylam Stanach!
Wiele razy wyjezdzalam jednak sluzbowo do roznych osrodkow w Europie;
najwiecej do Niemiec. Zajmuje sie fizyka heliosfery, wiatrem slonecznym,
promieniowaniem kosmicznym w ogolnosci, a w szczegolnosci ostatnio
przyspieszaniem czastek na falach uderzeniwych w plazmie bezzderzeniowej.
Uwaza sie, ze tzw. promienie kosmiczne, czyli czastki o energiach rzedu
GeV przyspieszane sa do tych predkosci na falach uderzeniowych
generowanych w czasie wybuchu supernovej.
Plazma bezzderzeniowa jest niezwykle ciekawym osrodkiem, ktory powinien
byc traktowany jako piaty stan skupienia materii - skoro "zwykla" plazme
uwaza sie za czwarty. Znany i zrozumialy mechanizm przekazu pedu, energii,
strumienia energii, etc., jakim sa zderzenia pomiedzy czastkami, jest
w
tej plazmie nieobecny, a mimo to obserwuje sie zjawiska zwiazane z
transferem tych wielkosci. Odbywa sie to za pomoca turbulentnych procesow
falowych; mowimy o zderzeniach fala-czastka, a parametry opisujace
te
zjawiska nazywamy anomalnymi wspolczynnikami transportu. Te anomalne
procesy w rzadkiej plazmie badane sa dopiero od niedawna i nadal malo
znane; do dzis nie umiemy np. takiej, bezzderzeniowej plazmy wytworzyc
w
laboratorium na Ziemi. Z drugiej strony jest to osrodek niezwykle wazny:
chocby ze wzgledu na fakt, ze zajmuje ok. 99% przestrzeni we Wszechswiecie
- gwiazdy i ich otoczenia nie zajmuja wiele miejsca, mimo, ze zawieraja
znaczaca czesc masy.
Pisze o tym tak duzo z dwoch powodow:
1. W naszych czasach na Hozej fizyka plazmy byla zaledwie
zasygnalizowana przy okazji elektrodynamiki osrodkow ciaglych.
2. Badania kosmiczne, w Polsce rozpoczete po rezimowym locie Hermaszewskiego,
ciesza sie u nas zla slawa i brakiem zrozumienia.
Troche wczesniej niz obrona, mialo miejsce inne wazne wydarzenie w moim
zyciu. W styczniu 82 urodzil sie moj drugi syn Witold Michal. Urodzil
sie
w szpitalu, a nie pod czolgiem, ktorego zaloga zatrzymala nas w nocy,
po
godzinie pilicyjnej i nie chciala wypuscic bez przepustki. Dziecko
wykazalo sie jednak rozsadkiem i poczekalo do rana.
Ktos pytal, czy zdarzylo sie nam miec dzieci humanistow. Filip w 1994
roku
zaczal studiowac prawo i filozofie na dziwnym wydziale MISH. Szybko
jednak
doszedl do wniosku, ze studia prawnicze sa zbyt scisle i przyziemne;
magisterium robi juz tylko z filozofii. Witek startuje wlasnie w
olimpiadzie filozoficznej, a jego oceny z przedmiotow scislych
wahaja sie w okolicach 2. To w liceum (teraz III klasa); w podstawowce
bylo lepiej. Twierdzi, ze tylko dlatego, ze wtedy byl niedojrzaly.
Wybaczcie mi, prosze, opoznienie: mimo, ze nie jestem tak zapracowanym
i powaznym naukowcem, jak wielu z Was, pisze ten elaborat dopiero po
naszym spotkaniu. Dzieki temu mam jednak okazje podziekowac Ani, Krysi.
Lidce i Markowi za wspaniala inicjatywe.
Zwlekalam z tym pisaniem nie tylko z braku czasu; nie jest latwo w
paru
zdaniach opisac 25 trudnych lat. Zdecydowalam sie pisac o tym, co
bylo dobre w moim zyciu i dopiero w trakcie pisania zdalam sobie sprawe,
ze byly to: dzieci i (jednak!) fizyka.
Joanna czyli: J. Ziemkiewicz-Dabrowska
04665 Warszawa,
ul. 27 Grudnia 10
tel. 815 38 60
P.S.
1. Bylam Mistrzynia - tylko Marek Godlewski i szesc innych osob wie
co
to znaczy.
2. Nadal jezdze na nartach,
3. Juz nie zegluje.
4. Mial racje Tomek Dietl mowiac, ze JA to w kazdym wypadku ciekawy
temat, ale post post scriptum juz nie bedzie.
.
.